Kolejna „Twierdza”

Po przeczytaniu „Twierdzy Kimerydu” autorstwa Magdaleny Pioruńskiej, strasznie mocno ucieszyła mnie wiadomość o kolejnej jej książce. „Twierdza Kimerydu” to bowiem w mojej opinii, jedna z lepszych książek gatunku fantasy polskiego autora. A raczej autorki. Czy Twierdza Tytonuspełniła moje wysokie oczekiwania, czy jednak mnie zawiodła?

Od początku

Zacznijmy od faktu, że książka nie jest bezpośrednio po wydarzeniach z pierwszego tomu, lecz aż dziesięć lat później po tym, jak „Twierdza Kimerydu” upadła. Z Afryki przenosimy się do Europy, którą rządzi Brytanik, którego poznajemy dosyć dogłębnie na kartach powieści. Udało mu się osiągnąć to, czego chciał – władzy. Jest jednak pewne ale, ponieważ Brytanik nie powinien zapominać, że w dalszym stopniu, ktoś może tę władzę mu odebrać i przysięgam, że nie ma niczego, czego bardziej bym chciała! Mieszkańcy w końcu zasługują na sprawiedliwość i lepsze życie, a nie ciągłe obawy o to, czy za najmniejszą głupotę nie zostaną zesłani do obozu.

Nowi bohaterowie, nowe miejsca

W „Twierdzy Tytonu” na pierwszy plan wysuwają się zupełnie nowe postacie jak bardzo ciekawa, aczkolwiek nieco ekscentryczna studentka – Livia, która szczerze powiedziawszy kupiła sobie mocno moją sympatię. Poznajemy również Patricka i Taniela, który jest najmłodszym bratem Tyrsa. Właśnie ta trójka odgrywa główną rolę w kontynuacji powieści. Poznajemy też już znane czytelnikom „Twierdzy…” Vintage, na podstawie którego autorka doskonale ukazała działanie totalitaryzmu, czyli życie w strachu i pozory tego, że mieszkańcy mają wybór co do swego życia. Pomimo licznych nowości można być spokojnym o losy bohaterów poprzedniej części, ponieważ Tyrs i reszta również będą mieć tutaj swoje trzy słowa do powiedzenia.

Świeże spojrzenie

Podsumowując. „Twierdzę Tytonu” oceniam bardzo pozytywnie. Muszę jeszcze raz chyba przeczytać całość, żeby ocenić, czy dorównuje w moim rankingu poprzedniczce, lecz na pewno nie zostaje ona daleko w tyle. Magdalena Pioruńska w zupełnie nowy sposób stworzyła ten świat, jednocześnie nie obawiając się poruszenia kilku delikatnych, a wręcz zakrawających o tematy tabu kwestii. Potrafi ona nie raz i nie dwa zaskoczyć czytelnika niespodziewanymi zwrotami akcji. Prowadzenie narracji z perspektywy kilku bohaterów sprawia, że nie zamykamy sobie widoku, lecz posiadamy szerokie spojrzenie na całą sytuację przedstawianą w powieści.

„Twierdza Tytonu” to na pewno dobra pozycja dla każdego fana fantasy, który jednocześnie jest otwarty na chwilę refleksji podczas lektury. Wykreowany świat to jednocześnie zupełnie coś innego, a jednocześnie ciekawie przedstawiony obraz naszej rzeczywistości. Warto po nią sięgnąć. Zdecydowanie.

 

Moje wielkie greckie wakacje

Wakacje potrafią rozwiązać wszystkie problemy…czyż nie? “Moje wielkie greckie wakacje” autorstwa Sue Roberts to zabawna i lekka opowieść o pożegnaniu się ze smutną przeszłością i otrzymaniu drugiej szansy.

Główna bohaterka – Mandy – to żyjąca beztrosko trzydziestoparolatka, która sądzi, że już na zawsze będzie żyć szczęśliwie w Liverpoolu u boku swojego męża Danny’ego. Nie wszystko jednak układa się po jej myśli, bo odkrywa, że jej mąż ma romans z inną kobietą. Załamana Mandy stwierdza, że musi coś zrobić ze swoim życiem. Wskakuje do samolotu i leci na słoneczną i gorącą grecką wyspę. Stwierdza, że lśniące morze, złote plaże i przepyszne koktajle to dokładnie to czego teraz potrzebuje. W ciągu lata bohaterka zawiera nowe znajomości w pięknej, śródziemnomorskiej wiosce. I nagle wpada niespodziewanie na niego – wysokiego, ciemnego i przystojnego nieznajomego. Mandy jednak szybko sobie zdaje sprawę, że nawet na rajskiej wyspie ludzie mają problemy i nie wszystko pięknie się układa. Czy wakacyjny romans wyleczy jej złamane serce? A może ktoś z jej przeszłości ponownie do niej zadzwoni i o sobie przypomni? “Moje wielkie greckie wakacje” to podnosząca na duchu opowieść o potrzebie zabawy, śmiechu oraz o tym, aby żyć pełnią życia i nie załamywać się. Książka będzie idealna dla fanów romansów jak i komedii.

Opinie czytelników

“Zabawna, wprawiająca w dobre samopoczucie, ze wspaniałymi postaciami … będziesz się śmiać przez cały czas.”

“Rewelacyjna! Nie spałam do późna, żeby to przeczytać. Wspaniała lektura na lato.”

“Cudowna lektura, którą pożarłam.”

“Czytałam to z ogromnym uśmiechem na twarzy i nie byłam w stanie przestać … znaleźć tu można wszystko czego można zapragnąć od wakacyjnej książki.”

“Cudowna debiutancka opowieść o dorastaniu, poruszaniu się do przodu i odnajdywaniu siebie. Zdecydowanie polecam. Wspaniała książka do czytania na plaży!”

“Po prostu genialna, uwiodła mnie od pierwszej strony … niesamowita lektura.”

Kilka słów o autorce 

Sue Roberts to brytyjska pisarka urodzona w Liverpoolu. Napisała już kilka powieści, a historie które w nich przedstawia zainspirowane były jej pobytami we Włoszech, Francji i Grecji. Polscy czytelnicy mają teraz możliwość przeczytać jej debiutancką opowieść wydaną w 2018 roku. Roberts napisała ją, kiedy spędzała wakacje na greckiej wyspie Rodos. Kolejne książki, które zostaną wkrótce przetłumaczone na język polski to: “Francuski romans”, (“A Very French Affair”), “Moje włoskie wakacje” (“My Very Italian Holiday”) i “Ty, ja i Włochy” (“You, Me and Italy”).

 

 

Klasyk kryminału

Wielu ubolewa nad poziomem czytelnictwa w Polsce. Liczby mówią wiele, jednak trend nieczytania widocznie się odwraca. Widać to szczególnie na przykładzie jednego gatunku literackiego. Jest to kryminał. Doprawdy przeżywa on swój renesans i najpoczytniejsi autorzy tego rodzaju powieści urastają z wolna do rangi celebrytów. Co cieszy, obok autorów znanych globalnie, pojawiają się koło nich także ci, którzy wywodzą się z naszego kraju. Wystarczy wspomnieć tu takie nazwiska jak:

– niezastąpiona Katarzyna Bonda

– wnikliwy Zygmunt Miłoszewski

– niesamowicie płodny literacko Remigiusz Mróz

Mimo jednak niesłabnącego blasku i ogromnej poczytności, wciąż mogą oni uczyć się od swoich mistrzów zza oceanu. Jednym z nich jest Harlan Coben. Stworzył on cały szereg fabuł, jak i bohaterów, jednak jego powieść tajemnicy, Tylko jedno spojrzenie wyróżnia się po dziś dzień. Nie jest to książka nowa, a mimo to dalej elektryzuje czytelników. Dlaczego?

Studium sukcesu

W dziele tym występuje pozornie to, co zawsze może znaleźć się w pozycjach tego autora. Wielu rzekłoby, że to wada, jako iż pisarz jest przewidywalny, lecz nie byłaby to prawda. Jego styl i charakterystyczność są na tyle mocne i wyraźne, że pewne schematy działają tylko na jego korzyść. „Tylko jedno spojrzenie” ponownie przedstawia mroczną historię, w którą uwikłana jest saga rodzinna pełna tajemnicy, zła i zbrodni. Od pierwszej strony jest to lektura kompletnie pochłaniająca i doprawdy ciężko jest przerwać choćby na kilka minut. Dialogi napisane są płynnie i czytane na głos brzmią jak naturalne skrawki rozmów prowadzonych na ulicy każdego dnia. To właśnie ogromna zaleta Harlana Cobena. Jego styl jest mocno osadzony w rzeczywistości, która jest nam znajoma i bliska. Jednocześnie zaś mrok i enigmatyczność losów bohaterów jest tak zatrważająca, że poczucie niepokoju łatwo wkrada się do naszego życia. To największy atut amerykańskiego powieściopisarza.

Czy warto?

Bez wątpienia jest to książka godna nabycia jak i polecenia. Jeśli brakuje nam literatury wartkiej, prędkiej i idealnie trzymającej w napięciu, to „Tylko jedno spojrzenie” jest tym, czego nam potrzeba. Nie warto kierować się głosami malkontentów narzekających na wtórność. Jest to argument bez pokrycia. Dzieło Cobena jak zwykle absorbuje uwagę na długie godziny, a intryga, którą prezentuje pochłania uwagę i myśli na wiele godzin nawet po przełożeniu ostatniej ze stron. Dla fanów literatury śledczej będzie to strzał w dziesiątkę. Sprawdzi się jako rozrywka dla samego siebie, ale także jako prezent. Bez względu na gusta, styl artystyczny tego mistrza pióra jest uniwersalny i zadowoli nawet najbardziej kapryśnych czytelników.